Rozdział 6b

Dni mijały. Lipiec się kończył. Od jakiegoś czasu zaczęłam pisać listy do mamy, ale dotychczas  odpowiedziała tylko raz. Napisała, że tęskni i martwi się o mnie, ale nie miała odwagi poprosić mnie o powrót do domu. Czuła się winna mojej ucieczki, choć pisałam jej, że to nie przez nią, a przez ojca, ale ona mnie nie słuchała. Nie wspomniała słowem o tym co się dzieje w domu. Pytałam wiele razy, ale jedyne czego się dowiedziałam, to obietnica, że nie będą się kłócić. Nie jestem tak naiwna i nie pierwszy raz dostaję taką obietnicę. Moja mama dotrzymuje ich jak polityk, ale… Tym razem brzmiało to inaczej, jakby nie była sobą. Może to przez poczucie winy? Boję się o nią przez zdanie, które kończyło list: „Sumienie mnie dusi z rozpaczy, ale nie jestem gotowa, aby znów Cię krzywdzić”. I ten roztrzęsiony podpis. Muszę się z nią jakoś skontaktować. Tylko jak… Internetu tu nie ma, na listy nie odpisuje, zasięgu też się nie da złapać, a jeśli nawet sięgam przebłysków, to i tak nie odbiera. Obawiam się, że jedynym sposobem będzie powrót do domu, ale nie wiem co potem… Zostanę? Wrócę do Myślibórz? Sama nie jestem pewna czy wszystko to co robię w tej chwili jest dobre, czy tylko pogłębia moją sytuację.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>