Takie moje usposobienie…

Hej…!

Nie będę już obiecywać, że „będę prowadziła bloga bez przerwy, wrócę do stałego tempa!” bo tak nie będzie. Jestem leniem jakiego świat nie widział i po prostu zapominam o takim wynalazku jak komputer. Blog jest prowadzony w kratkę. Przerwy po pół roku, ale wracam ciągle, przypominam sobie i piszę. Raz na przysłowiowy „ruski rok”, ale coś się jednak pojawia. Cud…! (Boga nie ma, ha!). Może ustalę to tak, że gdy sobie przypomnę o blogu, napiszę kilka krótszych postów i zaplanuję , aby pojawiały się co dwa dni. Tak. Chyba tak będzie wygodniej dla mnie i dla was. Was? Nikt mnie nie czyta! No chyba, że ktoś, chce więcej czytelników i się reklamuje gdzie popadnie :D Było kilku takich delikwentów. Dobrze, dotrzymam umowy i już kończę tego posta, aby napisać kolejnego! Bye!

Gra priorytetem życia?

Kiedyś lubiłam zagrać sobie jedną (czy dwie ;D) rundkę w jakże popularną grę czyli League of Legends. Nie jestem jakimś mistrzem, mam dopiero 29 poziom, i niektórych rzeczy nie ogarniam dotychczas. Nie spieszę się z rankedami, dywizjami. Wszystkie gry są stworzone dla przysłowiowego „4 fun”. Zawsze denerwują mnie momenty gdy w normalnej grze wszyscy wyzywają innych za słabe granie lub tego, że ktoś nie rzucił się na pomoc (2 vs 5)… Grożą, wyzywają za bycie jakąś daną postacią lub za urodzenie się w Polsce. Polacy w tej oto grze są bardzo nie lubiani. Wracając do tematu, niektórzy ludzie biorą gry na prawdę na poważnie. Nie wiem dlaczego tyle nerwów ludzie przelewają na klawiaturę, serio, nie warto. Już nie raz mówiono mi, że kochali mają matkę i o wiele gorsze rzeczy, o których wolę nie wspominać bo by mi zablokowali bloga. Najlepiej zebrać z przyjaciółmi pełną drużynę i nie martwić się o wyzwiska i wulgaryzmy. No cóż, ale czasem to jest faktycznie denerwujące gdy tobie bardzo przyjemnie się gra, a ktoś z twojej drużyny zaczyna przegrywać na linii. Ale przecież nic nie zrobimy wyzywając ich i jeszcze bardziej stresując. Tak więc to będzie na dziś wszystko. Bye!

~Patrycja

Ukraina, a Krym

uk

Trochę spóźniony temat, ale nadal aktualny. Każdy kto ogląda telewizję, siedzi w internecie lub po prostu rozmawia z ludźmi wie, że na Ukrainie są zamieszki. Nie próbuję się nawet wplątywać o co w tym wszystkim chodzi, ale wiem, że są Banderowcy, lud Ukrainy i, którzyś z nich są przeciwko władzy w swoim państwie. Co gorsza Rosja wysyła tam szpiegów, którzy potem zostają oczywiści odtajnieni i zamykani lub ciężko bici. Nie chciałam dziś o tym mówić, ale wspomnieć o tym, że politycy w naszym kraju zamiast robić porządki u nas i dbać, aby ludzie nie umierali tutaj z głodu jadą na Ukrainę, bo tam też mają problemy. Rozumiem, że mają kłopoty, ale niech sobie z nimi sami poradzą. Nam nikt nie chciał pomóc i walczyliśmy za komuny z władzą 8 lat i nam nikt nie chciał pomagać. Nawet reporterzy w tamtych czasach byli ściągani z innych państw na prośbę polaków. Przeżyliśmy i na razie komuna do nas nie wraca. Jeśli Polacy potrafią to i inni dadzą radę. Wiem, że jako na człowieka humanitarnego powinniśmy coś z tym zrobić i czasem można czuć rozdarcie… Ja bym wolała być bezstronna, ponieważ nie chciałabym mieć na karku Rosji, ale to tylko moje zdanie. Nie znam się na polityce i na tym jakie są relacje nasze, między Rosją i Ukrainą oraz Ukrainą i Rosją. Prócz Krymu, wszystko wróci do normy.

Minuta warta 7 mln.zł…

Jak już wszyscy wiecie, nasz (uwaga- sarkazm) genialny  premier za 7 milionów złotych stworzył jakże szczegółowo wykonany spot z okazji 10 lat w UE. Wszyscy rozumieją, że to może trochę kosztować: wyprodukowanie, prawa autorskie (piosenki „Hey Jude”) oraz wyemitowanie go na wielu stacjach nie tylko w Polsce, ale i w Europie, a nawet dalej, ale nie rozumiem na co wydali resztę milionów? Jak najbardziej nie jestem od tego ekspertem, ale każdy chyba się skapnął, że księgowa premiera chyba rąbnęła się w obliczeniach… To nie koniec. Premier uradowany popularnością spotu chce nagrać kolejną reklamówkę, ale tym razem na temat naszych sukcesów w przeciągu 25 lat. Łatwo się domyślić, że mając taką księgową jaką ma nasz premier- Całość ma kosztować około 8,4 milionów złotych. Skąd te pieniądze? Podobno zaoszczędziliśmy tyle na organizacji polskiej prezydencji. Nie wnikam.
Dziwactw ciąg dalszy. Niedawno na Twitterze Donalda Tuska pojawił się post. Jego treść składała się jedynie z linku do konta Kancelarii Premiera na serwisie YouTube.  Był to kilkusekundowy śpiew Premiera piosenki, która byłą tłem do spotu UE. Nie wiadomo czemu to miało służyć, ale jest i cieszy się niezwykła popularnością wśród użytkowników serwisu YouTube.
 premier
Oto filmy: