Wakacje?

Dziś, jeśli mój organizm mi pozwoli będę na zakończeniu roku szkolnego. Pierwsza gimnazjum już się ze mną żegna, a teraz witają się wakacje, które fakt są krótkie, ale lepsze 2 miesiące niż 2/ 3 dni. Mam nadzieję, że wszyscy wyjadą na wymarzone wczasy, i że będą one dobrze spożytkowane. Ja nigdzie niestety nie jadę, ale może to i lepiej, wolę siedzieć w jednym miejscu. Nie podróżuję tyle, ponieważ dla mnie jest to na razie zbędne, żadne miejsce mnie do siebie nie ciągnie (chyba, że mi coś polecicie w komentarzach), a więc pozostaje mi tylko dom :) Wracając do zakończenia szkoły, życzę wszystkim czerwonego paska lub stypendium… Sama paska nie mam, ale innym go życzę ;D

Nie żebym miała wakacje wcześniej rozpoczęte o 3 tygodnie, ale… No… Nie ważne ;D Niektórzy licealiści zbierają się również do letniej pracy, również życzę im dobrego sprawunku i co by mieli wysoką płacę c: To już wystarczy na dziś bo jutro mam grilla i muszę się zebrać, składniki i zastawa… Właśnie, ciekawe czy będzie ładna pogoda :o Bye!

~Patrycja

Rozdział 6a

- Jestem ciekawa co teraz robi moja rodzina… Może mnie szukają i się o mnie martwią? Albo nawet nie zauważyli, że mnie nie ma i kłócą się bez przerwy. Martwię się o moją mamę, zostawiłam ją sama z ojcem, on może ją skrzywdzić, może… może powinnam wrócić do…
- Przestań się tak zamartwiać.- Przerwał mi spokojnym głosem Mike.- Wszystko będzie dobrze, jeśli chcesz możesz napisać list do swoich rodziców, powiedzieć, że nic ci nie jest lub zapytać się czy u nich wszystko jest dobrze. Oni są dorośli, o nich nie trzeba się zamartwiać. Nie możemy się tak dołować, zmieńmy temat i nie mówmy o tym. Tobie też jest tak zimno? Trochę późno tata napalił w piecu.- Uspokoił mnie, otulając się wełnianym kocem.
- Dobrze… Zamarzam i nie spakowałam żadnej kurtki, ani grubszego okrycia, a myślę, że moja kołdra nie wygrzeje mnie dostatecznie, ale chyba dam sobie radę, a…- W tej chwili Mike okrył mnie swoim kocem.- Oh, dzięki. Nie będzie Ci zimno? Nie chcę, żebyś przeze mnie zachorował.- Powiedziałam i z wdzięcznością uśmiechnęłam się do Mike’a.
- Nie, ubiorę bluzę i wezmę jakiś inny cieńszy koc, nie martw się o mnie.- Oznajmił po czym ziewnął.- Oj, przepraszam.
- Heh, ja chyba też potrzebuję odpoczynku, to był długi dzień… Bardzo. Może pójdźmy już spać, jutro jeszcze porozmawiamy, dobrze?- Zapytałam. Mike równie zmęczony pożegnał się ze mną i wyszedł z salonu. Poszłam do mojego pokoju i położyłam się na łóżku przykrywając się kocem Mike’a. Usnęłam patrząc się na zdjęcie rodzinne.

Gra priorytetem życia?

Kiedyś lubiłam zagrać sobie jedną (czy dwie ;D) rundkę w jakże popularną grę czyli League of Legends. Nie jestem jakimś mistrzem, mam dopiero 29 poziom, i niektórych rzeczy nie ogarniam dotychczas. Nie spieszę się z rankedami, dywizjami. Wszystkie gry są stworzone dla przysłowiowego „4 fun”. Zawsze denerwują mnie momenty gdy w normalnej grze wszyscy wyzywają innych za słabe granie lub tego, że ktoś nie rzucił się na pomoc (2 vs 5)… Grożą, wyzywają za bycie jakąś daną postacią lub za urodzenie się w Polsce. Polacy w tej oto grze są bardzo nie lubiani. Wracając do tematu, niektórzy ludzie biorą gry na prawdę na poważnie. Nie wiem dlaczego tyle nerwów ludzie przelewają na klawiaturę, serio, nie warto. Już nie raz mówiono mi, że kochali mają matkę i o wiele gorsze rzeczy, o których wolę nie wspominać bo by mi zablokowali bloga. Najlepiej zebrać z przyjaciółmi pełną drużynę i nie martwić się o wyzwiska i wulgaryzmy. No cóż, ale czasem to jest faktycznie denerwujące gdy tobie bardzo przyjemnie się gra, a ktoś z twojej drużyny zaczyna przegrywać na linii. Ale przecież nic nie zrobimy wyzywając ich i jeszcze bardziej stresując. Tak więc to będzie na dziś wszystko. Bye!

~Patrycja

Życzenia dla tatusiów.

78,2d,0

Dziś jest sławny dzień czerwcowy, a więc wszystkim tatusiom, młodszym lub starszym, z dłuższym lub krótszym stażem składam najserdeczniejsze życzonka. Tradycyjne klepanie, zdrowia, szczęścia, pomyślności i jeszcze raz pieniędzy. Chciałam również życzyć, aby dziecko się słuchało i co by kieszonkowe faktycznie było kieszonkowe, a nie na dwa portfele.  Jeśli ktoś nie ma pomysłu na prezent, może jeszcze zdąży!

Rozdział 5

Na obiad Pani Sophie przygotowała nam dwa dania. Były to dania typowo Polskie, widocznie już się przystosowali. Pierwsze danie składało się z rosołu, który według mnie był trochę wodnisty, ale drugie danie nadrobiło swoją ocenę, ponieważ były to przepyszne schaby z ziemniakami, koperkiem i do tego mogłam wybrać sobie sałatkę, a był dosyć duży wybór. Do tego był świeży kompot Pani Yowity- Babci Mike’a. Po popołudniowym odpoczynku Mike zabrał mnie po ogromnej posiadłości jego rodziny. Mieli tam już wspomnianą stajnię, dwie stodoły, wielkie pola, wybiegi, przecudny ogród z jabłonkami, gruszami, śliwami oraz owocowymi krzakami. Nie zabrakło również mnóstwa kwiatów. Był to po prostu ogród, z którego można było wyżywić rodzinę. Za domem było również miejsce kurnika i bud dla psów, klatek na gołębie oraz te mniejsze, na króliki. Czułam się jak w zoo, a za razem jak i na jakiejś fabrycznej farmie. Tam wszystko było hurtowo. Aż przyszedł czas na zacisze. Gdy Mike mi o tym powiedział, brzmiało świetnie, a było jeszcze lepsze. Fontanna, drzewa, ławki… Zero szumu ulicy, zero wrzasków. Usiedliśmy z Mike’iem na ławeczce i słuchaliśmy śpiewu ptaków. Mike przysunął się do mnie, nie zareagowałam, byłam ciekawa co chce zrobić. Nie musiałam długo czekać, położył rękę na moim ramieniu, siedzieliśmy tak przez następne 10 minut, aż w końcu:
- Wiesz… To dziwne uczucie, ledwo Cię poznałem i tak się… Bo to takie…
- Wiem, też Cię lubię- Przerwałam i patrząc na Mike’a uśmiechnęłam się. Mike też na mnie spojrzał i dokończył.
- Rose, czy miałaś… Czy czułaś kiedyś, że coś chcesz zrobić, ale boisz się reakcji innych?- Niepewnym głosem zapytał się Mike.
- Wiele razy, ale nie warto się martwić o opinię innych, ważne jest to czego ty pragniesz.- Odpowiedziałam spokojnie. Po czym Mike spojrzał się w niebo i zaczął nad czymś myśleć. W pewnym momencie chciał coś powiedzieć, już otwierał usta, ale z powrotem poddał się rozmyślaniom. Wstałam i podałam rękę Mike’owi, a on dopiero po chwili zauważył, że się bardzo zachmurzyło.
- No chodź, zaraz będzie burza!- Ze strachem krzyknęłam.
- Oj, no racja, zbierajmy się.- Ledwo zdążyliśmy wejść do domu i na dworze rozpętało się prawdziwe piekło. Deszcz padał tak głośno, że wszystko było słychać nawet w piwnicy. Po zjedzeniu kolacji wszyscy rozeszli się do swoich pokoi. Prócz mnie, ja siedziałam w salonie i patrzyłam na krople deszczu spływające bo szybie. Po chwili dołączył do mnie Mike.
- O, tutaj jesteś, co robisz?- Zamykając za sobą drzwi zapytał.
- Wspominam.- Odpowiedziałam…

Rozdział 4b

- Teraz będzie problem z odprowadzeniem Simon’a do boksu, strasznie nie lubi wchodzić do stajni, a wręcz nienawidzi.- Oznajmił Max, po czym złapał uciekającego od nas Simon’a.
– Mogę spróbować? Może mnie się uda, w końcu ja nigdy tego nie próbowałam i mi zaufa.- Z nadzieją w głosie odpowiedziałam.
– Dobrze, ale nie licz na cuda. Pomogę Ci go przytrzymać, jest bardzo silny.- W tym momencie złapałam Simon’a za lejce i pogłaskałam, koń spojrzał się na mnie i poczułam, że już się uspokoił. Tak więc zaczęłam go prowadzić wzdłuż stajni, a Max zszokowany szedł tuż za nami. Nie mógł uwierzyć, że nastolatka w przeciągu kilku sekund ujarzmiła konia, z którym nikt nie potrafił sobie poradzić.
– Już prawie jesteśmy przy wejściu, dobrze nam idzie Simon.- Cicho powiedziałam do konia. Ale to nie był koniec. Tuż po tym gdy zobaczył bramę stajni zaczął bić kopytami w ziemię i wycofywał się za mnie, jakby się czegoś bał. Max podszedł do mnie i z rozczarowaniem wytłumaczył mi, że koń ma jakąś traumę związaną z bramami stajni, wydało mi się to trochę dziwne, ale najwyraźniej coś musiało się tutaj stać.
– Może zastawimy bramy sianem i spróbujemy jeszcze raz?- Spytałam patrząc na stogi siana stojące koło budynku. Max się zgodził, a więc Simon został na wybiegu, a my zaczęliśmy zasłaniać wejście. Podczas sprzątania narzędzi Max odsunął się od stajni, aby mógł obejrzeć jak to wygląda.
– Wiesz co? Wygląda to lepiej niż było. Zakryliśmy najstarszą część stajni i teraz wygląda to bardzo klimatycznie. Szkoda, że będzie trzeba to zdjąć.- Powiedział po czym odwrócił się w stronę wybiegu dla koni. Przyszliśmy z Simonem pod stajnię i zadziałało. Koń spokojnie wszedł do środka, a Mike zdjąwszy z niego siodło powiedział:
– No, jestem pod wrażeniem. Ledwo przyjechałaś i już takie rzeczy robisz. Dobrze, teraz idziemy do domu bo za 10 minut będzie obiad.
– Oh, faktycznie. Myślałam, że więcej czasu nam to wszystko zajęło, ale to dobrze, ponieważ zdążę jeszcze coś zrobić…- Ze zmęczeniem odpowiedziałam.

Organizm nie sługa…

W tym roku mam przedłużone wakacje! No nie zupełnie… Po prostu organizm odmawia mi posłuszeństwa. Wszystko zaczęło się 16 Maja, wtedy zaczęłam jedną chorobę, gdy wróciłam do szkoły (chyba, już nie pamiętam) 5 Czerwca, byłam na dwóch pierwszych lekcjach, ponieważ zostałam zwolniona przez ospę. I do teraz nie byłam w szkole. Ospa się kończy, ale poprzednia choroba wróciła, biorę antybiotyk dwa tygodnie, a potem? Potem wakacje… Na szczęście szkoła mi nie da spokoju i tak będę musiała i tak przyjść na osobne lekcje, aby zaliczyć niektóre prace. Jedyny plus w tym, że mam więcej czasu na bloga i inne sprawy „internetowe”. Miedzy innymi prawdopodobnie pojadę spotkać się w Warszawie (o ile oczywiście rodzice pozwolą ;_;) z przyjacielem poznanym właśnie w internecie.

Czas najwyższy rozpocząć jakieś zmiany.

 

Jak Changesuż można zauważyć na blogu zaszły zmiany wizualne wyglądu całego bloga. Nie jest to najpiękniejsze i najefektowniejsze, ale mi zależało na przejrzystości i tego, aby szablon i kolory nie górowały nad treściami postów. W blogu wygląd wizualny schodzi na drugi plan, ale drugi plan oczywiście też jest bardzo ważne. Jeśli chodzi o czytanie, tło musi być ciemne, aby oczy nie męczyły się jaskrawymi kolorami lub, aby czytelnik wchodząc na stronę nie dostał epilepsji, nie tego nikt nie chce. Tak więc blog będzie podlegał bez przerwy zmianom pod względem wyglądu, jak i stylu pisania postów lub stron. Ważne są również zdjęcia w postach, ponieważ bez potrzeby czytania całej treści można ogółem się dowiedzieć na jaki temat jest dany post. Stare wpisy nie będą edytowane, ponieważ nie chcę naruszać „przeszłości bloga”, będzie to dla mnie sentymentalna pamiątka z czasów kiedy jeszcze chodziłam do szkoły podstawowej. Tak więc to będzie już wszystko, a przynajmniej mam taką nadzieję. Bye!

~Patrycja c:

„Więzienie za 1,99zł?!”

policja

Dziś już tradycyjnie, moje żywe posty, nie te z tamtego bloga :3

Sprawa niesłynnego Pana Kamila A., który w ostatnią środę ukradł w hipermarkecie jakieś perfumy, maszynki do golenia i tak dalej, ale… Policja gdy go złapała ten o to Pan A. miał promil alkoholu we krwi. Policja przeliczyła skradzione łupy i zostały one podliczone dokładnie na 421,99 zł.  Zatrzymany chciał się popisać swoją mądrością, ponieważ „znał” prawo i jego zdaniem ukradł towar o wartości 420 zł. Skąd to wie? Podobno wszytko skrupulatnie przeliczał… Oke, nic nie mówię, pisze dalej… Tak więc Pan Kamil wiedział, że skradziony towar poniżej 420 zł to jeszcze wykroczenie, a powyżej grozi mu już kara więzienia i grzywny. Niestety lub stety kłócił się, że wartość wynosi dokładnie 420, a nie 421,99 zł. Za nieudaną kradzież obwinia sklep, że wywiesili nieprawidłową etykietę z ceną produktu. To nie koniec! Jakże szanowny Pan A. był już wcześniej karany za kradzieże, niszczenie mienia, prowadzenia auta po alkoholu oraz rozboju, a więc według kodeksu karnego grozi mu do 5 lat więzienia. No. Czy to nie jest zabawne co ludzie potrafią wymyślić tylko po to, aby uniknąć kary? Nie do wiary. Bye!

~Patrycja

Życie nauką jest.

Życie nauką jest
Zapewne wiele razy zastanawialiście się jak zająć się na przykład młodszym rodzeństwem lub jak ugotować obiad. Wszystkiego niby mieliście się nauczyć w szkole lub od rodziców. A że rodzice nie zawsze są skłonni do nauki życia to nie pozostaje nam nic innego niż poradzić się kogoś innego, szkołę lub żyć w niewiedzy. Wiele osób zauważa to, że coraz więcej przedmiotów, tematów lub nawet działów w szkołach nigdy się żadnemu człowiekowi nie przydają. W większości są przydatne jedyne do nauki na zawód nauczyciela. Tak więc często się zdarza, że szkoły zamiast układać nam w głowach i próbować nas czegoś nauczyć to coraz bardziej tylko robią nam olej w głowie. Każdy zrozumie to, że warto uczyć się biologii,  języka Polskiego, języków obcych, geografii i matematyki, a to już w części. Pierwszym przykładem z brzegu jest to, że nikogo nie obchodzi jakie wymiary powinna mieć ustawowo kostka brukowa lub ile kurczaków może być przetrzymywane w kurniku. Powiedzmy szczerze, że 3/5 tego co uczono nas w szkole nie pamiętamy lub w ogóle się tego nie uczyliśmy. Jedne rzeczy są zbędne, a inne wręcz niezbędne. Powinno się przywrócić do szkół podstawowych-licealnych kaligrafię i płynne czytanie, ponieważ większość gimnazjalistów nie umie czytać lu pisze jakby palce mieli połamane. Dodatkowo powinno się wprowadzić większą ilość zajęć wychowania fizycznego oraz podwyższyć poziom nauki. Większość młodzieży ledwo przechodząc daną klasę i tak jest za przeproszeniem głupia jak but i nic nie wie, ponieważ uczyło się tylko tego, aby dostać tą 2-. Dobrze by było również gdyby bardziej surowo oceniało by się uczniów. Chodzi teraz o sławne punkty ujemne lub uwagi. I jedna rzecz, która często denerwuje uczniów, a mianowicie naginanie WSO i PSO przez nauczycieli. [Nauczyciele] Często twierdzą, że WSO nie może być traktowany tak dosłownie. Niestety musi być traktowany dosłownie, ponieważ po to jest, aby go przestrzegać, a nie tak jak niektórzy twierdzą, że należy go łamać.