Natrętni kupujący.

Witam!

Wreszcie się przejaśniło i jest ciepło ^^ Za ciepło T.T  Nic mi się nie chce i właściwie na siłę piszę tą notkę ;c Nie lubię jak muszę coś robić na siłę rzecz, którą powinno się tworzyć z pasją ;x I teraz własnie wkurza mnie spacja bo ciągle się zacina i łączę wyrazy, a to okropnie wkurzające >.<” A tak w ogóle to chciałam opowiedzić wam o czymś, a więc nie będę owijać w bawełnę tylko od razu zacznę c: -Moja babcia, która mieszka razem ze mną hoduje pomidory i właśnie zaczął się sezon. Każdy w mieście wie (kto kupuje u mojej babci),że jest ona w domu zwykle wieczorem, ale i tak znajdą się głupki, które, albo przychodzą i dzwonią zamiast do babci (ma osobne drzwi) to do nas (mama, tata siostra i ja :P) o 11 (rano :D), a wtedy zwykle moi rodzice są w pracy, dziadkowie na targu, a siostra jest aktualni na obozie i zostaję sama w domu. Natrętni kupujący przychodzą co 10 min i dzwonią we wszystkie możliwe drzwi i furtki (mam dzwonek też przy furtce ;-;). Miałam ochotę otworzyć okno i wrzasnąć im „Nie ma nikogo w domu! Wypi**!!”… No… Jeden koleś to dzwonił tak długo, żę mnie głowa już bolała >.< I dopiszę, że nie mogłam sprzedać pomidorów babci bo ona tam nie pisze cen itp, itd, a poza tym dzieli je na jakieś małe, duże, średnie, malinówki, odstawione dla kogoś, nieodstawione i wszystko inne xd Niby nie chciałam pisać, a jednak mi się zachciało :D

Ale muszę już kończyć, pa ;**

„Boshenka” ? xd

Ehh… Moja malutka siostrzenica bez przerwy chce się ze mną bawić, a ja nie wiem jak! Co, mam jej pokazać mojego bloga?… Wątpię, aby umiała już czytać ._. Wpis będzie pewnie tak „podzielony” na części, ponieważ będę musiała odchodzić od laptopa do mojej małej Bożenki. No, ale cóż jest małym dzieckiem. Rzekłabym berbeciem. Nie rozumiem jej za bardzo i coś czuję, że będę kiepską matką xd Nabałaganiła mi w pokoju i jeszcze pogniotła mi świeżo wypraną i idealni ułożoną pościel -,- Po prostu extra… Nie, że nienawidzę małych dzieci, no ale nie mogę ich zrozumieć i wychodzi z tego tylko płacz, a ja wtedy chcę się zapaść pod ziemię przed jej matką czyli moją kuzynką Mirelą, która mieszka w Anglii…Jestem jak ją tam wołają Anglicy :> „Boshenka” ? xd Jestem bardzo ciekawa :D Dostałam właśnie SMS’a i myślałam, że pewien chłopak mi odpisał, a to jakieś systemy mi promocje wysyłają T.T Masakra >.< A tak btw. to miałam wam powiedzieć w co gram, oprócz w Simsy… Gram w Minecraft’a. Niestety w pirata i wiem, że piractwo jest przestępstwem, ale po prostu jeszcze nie uzbierałam kwoty tych 100 iluś złotych, ponieważ mam inne, ważniejsze wydatki, a nie jakieś gierki :P Zdarza mi się zagrać w grę o nazwie „Happy Wheels”,  ale ona jest darmowa w przeglądarce i można legalnie sobie pograć. ;) Dodam, że „psychoPatka” to ciągle „patrycja90114″, tyle że postanowiłam iż ten nowy nick będzie bardziej do mnie pasować :P  Psycho bo jestem, jaka jestem, a Patka bo jestem Patrycja :P Ok, ja się żegnam, pa :)

Wszyscy piszczeliśmy z przera… z obrzydzenia.

Hej! Widzę, że coś ruszyło bo otrzymałam 3 komentarze ;) Chwała wam za to ;D Widać interesują was gry… The Sims 3 i mówicie, że też gracie, cieszę się i widzę iż mamy wspólne zainteresowanie. No w końcu muszę nawiązać z wami kontakt, podsuwajcie mi jakieś tematy do obgadania, gry w jakie gracie, islamizacja Europy (?). Mogę nawet pomóc, w niektórych problemach… nie wiem w jakich, ale zawsze coś się wymyśli :P Coś innego, coś z życia. Wyszłam gdzieś o 19 na miasto z przyjaciółmi i poszliśmy gdzieś na plac pogadać i w ogóle trochę pochodzić, ale przeszkadzały nam w tym… Pszczoły… i inne wszelakie robale latające. Wszyscy piszczeliśmy z przera… z obrzydzenia oczywiście. Nawet chłopacy wrzeszczeli jak dziewczynki. Jeden nie wiem czy był szalony czy obleśny, ale w pewnym sensie nas ratował, ponieważ własnymi rękami łapał te owady i je zabijał, fuu. Gdy razem z moją najlepszą przyjaciółką, starszą ode mnie Magdą wracałyśmy do mojego domu (ona mnie odprowadzała) słyszałyśmy jak za nami reszta grupy wrzeszczała wniebogłosy :D Teraz latem już tak będzie w moim mieście. Najpóźniej w domu o 21, albo będziesz pożądlony, albo cały spocony od uciekania. Jakoś okropnie się na nas ludzi uwzięły te owady, no nie? Ok, ja się żegnam, pa ;)