Chrześcijanin: Satanista, a Ateista.

Hej!

Ten post będzie o dosyć drażliwym dla wielu temacie. A będzie to religia. Na początku chciałabym wspomnieć, że jestem osobą nie wierzącą, a nie ateistką. W moim rozumowaniu, to różnica. A wracając, chciałabym przedstawić,

wam jak ja rozumiem niektóre aspekty katolików/ chrześcijan. Ponieważ nie jestem pełnoletnia nie mam wyboru u muszę uczęszczać na lekcje religii (bo nie opłaca się organizować osobnej lekcji, etyki, dla jednej osoby w całej szkole) i często wsłuchuję się z niedowierzaniem w wielkie kazania mojej katechetki (dobrze, że nie ksiądz). Niedawno miałam o znaczeniach różnych znaków, na przykład taki niewinny „odwrócony krzyż”.Jeśli nosisz go chociażby jako wisiorek, ooo… Na stos! Czemu? Ponieważ to symbol śmierci św. Piotra, ukrzyżowanego głową w dół, który wręcz nakazuje, aby również wyznawać tę wiarę, jaką jest satanizm teistyczny. Dla chrześcijan to złe, dla innych to dobre, a jeszcze innym to obojętne. A jeśli ktoś ma na piersi, krzyż chrześcijan, to dobrze, to oznacza, że to dobry człowiek. Ehh… Niektóre stereotypy są okrutne, choć pozytywne. Dlaczego to piszę? Po to, aby szczycić się swoją religią, która polega na życiu bez Boga, na życiu w piekle, rozsławiając szatana, hęę? Nie, po prostu to mnie bulwersuje i muszę się wyżalić, a blog według mnie jest (choć ryzykownym) dobrym miejscem. Nie będę już sobie więcej kłopotów robić, więc się pożegnam, bye!